Archiwum z 2004 roku

Thursday, October 28th, 2004

.droga wiedzie pagórkami, wije sie między starym lasem a młodą łąką, wdziera się w stare kamienne mosty, kamienne ogrodzenia tłumią owczy śpiew. droga wiedzie pagórkami, wznosi sie i opada. piasek krzyczy, buty tłumią krzyk. uwaga wakefield. to jest alarm.

.loreta układa puzzle zaczynając od ramy obrazu, pozniej kawałek po kawałku uzupełnia obraz ku środkowi. cieszy sie jak mala dziewczynka widzac statek pirata na środku wzburzonego morza. loreta smaruje chleb maslem orzechowym powoli ale bez gracji. stara sie wypelnic cala przestrzen rowniutkim brazowym kremem.

.kot stracil noge i cierpi. na szyi ma specjalne plastikowe zabezpieczenie przed samookaleczeniem z powodu cierpienia. kot miauczy niewiele, przymila sie do kazdego. Terry lubi tego kota. kot nie zaprzecza.

.pennine way biegnie w strone gor szkockich. dwoch mlodziencow biegnie w strone wakefield. w domu boyne hill czeka lunch.

. na zachod od wakefield jest koniec świata.

Thursday, July 29th, 2004

.ktoregos dnia sie obudze.

.zobacze to nieja.

.uchwyce sie krawedzi wiersza.

.ktos obuchem rabnie mnie w glowe.

.to bedzie koniec swiata.

Thursday, July 29th, 2004

/’kiedy stalem w Przedswicie a Synaj’/
.kiedy stalem w Przedswicie huragan ploszyl chmury. niebo rosilo lzami deszcz. ksiezyc wyl do wilkow. ludzie z gor w doline i z doliny w gory szli. to byl slynny dziewiecdziesiaty czwarty.
/’kiedy stalem w Przedswicie a Synaj’/
.kiedy stalem w Przedswiecie chmury ploszyly huragan. deszcz rosil lzami niebo.wilki wyly do ksiezyca. ludzie z doliny w gory i z gor w doline szli.

.prawie dziesiec lat pozniej nic sie nie zmienilo. lecz harasymowicz umarl.

Thursday, July 29th, 2004

.najpierw jest tecza i rozdziawiona geba.
.potem zamkniete usta pelne teczy.

.w koncu rzygasz ustami tecza.

.to sie nie zmienia.

Wednesday, July 28th, 2004

.intuaicje wyostrza rozmazywanie kropli wody na plaskiej tafli plyty pilsniowej, marmuru, gladkiego betonu, blacie stolu, szybie i lustrze i tak dalej. a on rozmazuje strup na twarzy. lajdak.

.ze nie potrafi. mowia. smieja sie. ze czarno widza. przepowiadaja. tracaja lokciem. nie wyglada na takiego co by mu sie w zyciu moglo szczescic. nie te muskuly, nie ta szczeka wgieta wewnetrznie w jame oddechowa. nie ten nos garbaty. z dziasel krew co rana maci poranne mycie zebow ploszy. on mysli, ze oni maja racje.

.kobiety przychodza odchodza. zmieniaja sie jak pory roku. nastepuja po sobie. raz cieple raz zimne. raz nijakie. on ma trudny charakter mowia. rzeczywiscie pismo bufoniaste ale. on sleczy nad nocami i oglada pajaki. i tak mozna.

.teskni. przygryza wargi. oni mowia ze nie ma szans. on rozmazuje strup na twarzy. i plynie rzeka.

Sunday, July 18th, 2004

[z serca plyna tylko slady wody kolacza sie w plucach niewypowiedziane slowa tam gdzie sie wszystko konczy wszystko rodzi sie od nowa pan bog stapa powoli pod gore]
zaprawde powiedziane to i zapisane, zaprawde przemyslane to i wyplakane, zaprawde wypatrzone to i zgubione, zaprawde uslyszane to i zapomniane, a wszystko za te jedna martwa prawde
to nieprawda ze umieram
[powoli]

Sunday, July 18th, 2004

[z serca plyna tylko slady wody kolacza sie w plucach niewypowiedziane slowa tam gdzie sie wszystko konczy wszystko rodzi sie od nowa pan bog stapa powoli pod gore]

zaprawde powiedziane to i zapisane, zaprawde przemyslane to i wyplakane, zaprawde wypatrzone to i zgubione, zaprawde uslyszane to i zapomniane, a wszystko za te jedna martwa prawde

to nieprawda ze umieram

[powoli]

Saturday, July 17th, 2004

W ostatnim numerze magazynu The Guardian zamieszczono obraz ‘The lament for Icarus’ autorstwa Herberta Drapera, dzielo o tyle interesujace o ile zamkniete w w szczelnych ramach nazwijmy to symbolizmu ludowego zaczerpnietego prosto z romantyzmu.
I choc sam tworca reprezentowal klasycyzm angielski, w jego wiktorianskiej odmianie, nie obce mu bylo, jak sie pozniej okazalo, przeslanie dziewietnastowiecznej Europy. Obraz wycienczonego Ikara otoczonego pieknymi kobietami przywolal jednoznaczne skojarzenia z dziewietnastowiecznymi wyobrazeniami duchow lesnych i wodnych w romantycznej literaturze slowianszczyzny poludniowej i wschodniej. Niewykluczone wiec ze Herbert Draper znal literature poludniowych i wschodnich Slowian i sie na niej wzorowal. Jedno jest pewne- obraz ‘The lament for Icarus’ mnie zachwycil i zostanie w mojej pamieci na dlugo.
Wsrod moich ulubionych pisarzy i poetow wspolczesnych rzadko bywaja osoby z poza Europy Srodkowej. Obca mi jest zachodnia kultura- co jest paradoksem-choc mieszkam obecnie w Europie Zachodniej, nie potrafie sie odnalezc zarowno w swiecie obyczajow, kultury jak i literatury. Jednak gdy dwa miesiace temu wpadla mi w rece ksiazka Jeanette Winterson ‘Oranges are not the only fruit’ zmienilem nieco zdanie. Wciaz nie potrafie odnalezc sie w swiecie zachodnioeuropejskich obyczajow, kultury i literatury, lecz w swiecie Winterson odnajduje sie znakomicie. Jesli ktos tak jak i ja uwielbia krotkie teksty, zwiezle i na temat, do tego napisane z artystycznym polotem, nie zawiedzie sie siegajac zarowno do ‘Oranges…’ jak i ‘Written on the body’, ‘The powerbook’ czy ‘Lighthousekeeping’.
Skonczylem ‘Liturgie wedrujaca’. Wciaz nie moge otrzasnac sie od tesknoty do wedrowki gorskiej wsrod pol przez laki na szczyty lasem, od tesknoty dzieciecej za reka brodatego stefana b., od obrazow i mysli wsrod polonin i potokow. Od smaku chleba pieczonego na ognisku z maki wlasnej roboty i od piesni wiatru wsrod drzew.
M. chce wyjsc za mnie za maz, nauczyc sie polskiego, urosnac dwa centymetry, kupic nowe buty i suknie slubna najlepiej w Polsce, bo tansza i miec dziewczynke o imieniu Ania.
W katedrze w Wakefield dziekowalem za zycie i plakalem jak dziecko. [Nie szkodzi]

Friday, July 16th, 2004

[na marginesie ksiazki 'Pedagogika waldorfska w praktyce'- olbrzymie znaczenie w pracy z ludzmi uposledzonymi umyslowo ma dobroc- a dobroc wcale nie znaczy akceptacja czy bezwzgledy nawet nieszczery usmiech- dobroc to droga wychowania w madrosci]
trzy godziny spedzilem nad ksiazka Michaela Luxforda ‘Children with special needs’, ktora pozyczylem sobie na wlasne ryzyko z biblioteki collegu st martin. oprocz tego co juz napisano nic wiecej nie napisano. choc historia curative education ciekawa.
tesknie za listami z polski dobrowolnymi za gladkoscia kopert za bledami ortograficznymi k. za namowa na jakas podroz podniebna s. poza tym nie tesknie.
od tygodnia nie moge dodzwonic sie do matki.

Friday, July 16th, 2004

[na marginesie ksiazki 'Pedagogika waldorfska w praktyce'- olbrzymie znaczenie w pracy z ludzmi uposledzonymi umyslowo ma dobroc- a dobroc wcale nie znaczy akceptacja czy bezwzgledy nawet nieszczery usmiech- dobroc to droga wychowania w madrosci]

trzy godziny spedzilem nad ksiazka Michaela Luxforda ‘Children with special needs’, ktora pozyczylem sobie na wlasne ryzyko z biblioteki collegu st martin. oprocz tego co juz napisano nic wiecej nie napisano. choc historia curative education ciekawa.

tesknie za listami z polski dobrowolnymi za gladkoscia kopert za bledami ortograficznymi k. za namowa na jakas podroz podniebna s. poza tym nie tesknie.

od tygodnia nie moge dodzwonic sie do matki.

Thursday, July 15th, 2004

[przemilczalem kilka miesiecy jak mysz pod miotla zasiedzialem sie w leku niewyrazalnosci przetoczylem historie jak pory roku zrywajac boki od bolu i szalu]
otaczam sie przedmiotami nieswiadomie chowajac sie od ludzi a potem wyje do ksiezyca ani pan twardowski ani pani
koncze dawno rozpoczety tekst ‘liturgia wedrujaca, zaczynam dawno nierozpoczety tekst ‘swiadectwo jako kerygmat’ w poczekalni ‘stainer heretyk czy mistyk’, ‘daleko od szosy czyli rzecz o literaturze prowincjonalnej’ oraz ‘zajrzyj mi w oko a potem’(kolejny fragment ksiazki o pracy z osobami uposledzonymi umyslowo)
m. mi mowi ze go nie obchodzi moja gra a ja mu mowie ze mnie nie obchodzi jego film. w duszy gada zwierciadlo.
reszte pozostawiam L. zapalczywie stopami przez wyrostki i przez skore przez ucho od kubka powiedzmy ze to kolejne spietrzenie serca [choc tesknie cholernie]
[z wypisow codziennych- otwarty, moze gadac i gadac, pozytywny i aktywny, zmierzajacy w w strone zycia, odwazny i utalentowany, przyjacielski, elastyczny i dostepny... echo echo echo drzy]
echo echo echo milczy
[nieprawda]

Wednesday, July 14th, 2004

.wytarl nos rekawem i chuchnal w dlon. za dwa zlote kupil grochowa i kilka pasztetow drobiowych z burakami. na kolacje kisiel. poczerwienial ze zlosci. potem byl sen o restauracji za rogiem.

.lubil plawic sie w luksusach. trzydaniowe obiady, desery w restauracjach, wino do sera. sie smial. kupil matce prezent za osiemset zlotych a szescset dal w lape. czasem bolal go brzuch.

.potencjalnie byl jednym z wielu ktorym udalo sie jechac na wozie i lezec pod wozem.

.ale on tego nie zrozumial.

christina. skradzione szczescie.

Friday, July 9th, 2004

.taki sobie obrazek z sofy: christina gladzi ksiazke o jezusku mamrocze cos pod nosem do siebie smieje sie jak glupia do obrazka energicznie wymachuje glowa w powietrzu postekuje rytmicznie oddechem krzyczy na prawo i lewo bije sie w piersi jak matka boska.

.christina ma specyficzny zespól downa. zmieszany z cechami autystycznymi na tyle na ile pozwala nauka. reszta to stek niedopowiedzen. christina stracila wlosy kilka lat temu glowa wymagala natychmiastowej operacji biale plamy skory wylaza spod rzadkiej czupryny na wierzch jak sloneczka albo ksiezyce albo jedno i drugie.

.christina kocha tluc naczynia ceramiczne. najczesciej w piatki i wtorki. w collegu christina wyciera glownie sztucce. szkoly nie stac na nowe talerze i kubki. czasami christina rzuca nozem w stol az odzywaja sie nozyce kuchenne w szufladzie. christina ma swoje trzy sliwki na sniadanie i dwa tosty na kolacje.

.christina niejest w stanie czytac tekstow, lecz jest w stanie napisac kilka zdan. z analizy tekstu wynika ze christina jest dyslektykiem, przewraca na boki literki i zmienia ich sens. jedyne slowo jakie potrafi napisac bezblednie to jej wlasne imie.

.christina jest kleptomanka. lubi przywlaszczac sobie cudze przedmioty a nawet dzieci. ilekroc w collegu cos ginie pierwszym miejscem dokad zmierzaja detektywi jest pokój Christiny. To wlasciwy wybor. niejednokrotnie znaleziono tam aparaty fotograficzne, ksiazki, tabletki czy majtki meskie albo kapielowki.

.poza tym christina to nadzwyczaj mily i uroczy czlowiek, uwielbia przedstawienia teatralne, spiew taniec i film Annie, ktorego scenariusz zna prawie na pamiec.

.Przez lata zmieniło się spojrzenie na zespol downa. Wady, z którymi rodzą się dzieci z tym zaburzeniem, w większości są operacyjne. Mali pacjenci już nie umierają, np. z powodu zakażenie. Poza tym dłużej żyją : w latach 40.,50. Średni okres życia wynosił 12 lat, teraz często powyżej 45. Możemy także obalić wiele mitów dotyczących zespołu downa. To nieprawda, że dzieci z tym zaburzeniem są głęboko upośledzone – zwykle lekko lub średnio, że nie mogą pracować – mogą, trzeba tylko stworzyć im do tego warunki. Nie jesteśmy w stanie określić, w jakim stopniu dorośli z zespołem downa są zdolni do samodzielnego życia, wciąż nie wiemy jaki jest kres ich możliwości. Jedno jest pewne – są pełnoprawnymi członkami społeczeństwa.(jedna z opinii Poradni Genetycznej w Gdansku)

.christina ma jeszcze czas by umrzec, by ukrasc cos, by nacyganic komus prosto w twarz, by wyspiewac jeszcze jakas piesn, by obejrzec przedstawienie teatralne, w koncu- by zapukac do bram czlowieka.

.a ten jej moze otworzy drzwi.

wszystkie malzenstwa Jamesa M.

Friday, July 2nd, 2004

z raportu:/ma 24 lata, sporadyczne napady padaczki, moczy sie w nocy, potrzebuje osobistej opieki, pali sporadycznie osobiscie zrobionego papierosa z papieru, powtarza sentencje w dosc cyklicznych interwalach, posiada tendencje do naglej utraty wagi, ma zaburzenia rownowagi i koncentracji, nie czyta, nie pisze, ubogi jezyk, bawi sie penisem, lubi spacerowac nago po korytarzu, czesto ucieka od wychowawcy, chowa sie po katach, uwielbia kolej i zabawki, kocha ciagnik Mr Brown, nie przestaje o nim mowic, cztery lata w collegu/

anje pokochal od pierwszego wrazenia. nie omieszkal zaproponowac jej malzenstwa. slub mialby koniecznie odbyc sie w kosciele. kosciol dla Jamesa to eurythmy i Linda. Gdy pewnego dnia James zblizyl swoja twarz do twarzy Anji by ja pocalowac w usta Anja byla w szoku, James ma czeste krwawienia dziasel i je jak swinia, po lanchu zawsze trzeba po nim sprzatac. Anja ma odruch wymiotny gdy patrzy na Jamesa.

Tydzien Jamesa zaczyna sie w poniedzialek a konczy w srode. W srode Martin ma dzien wolny, rano w pokoju Jamesa zamiast Martina pojawia sie Andrew. James ma odruch ucieczki gdy widzi Andrew. Czasem nagi straszy dziewczyny z zespolem Downa na pierwszym pietrze. W waevery uwielbia prace z Aleksandra, kocha jej nowe, Asda price wlosy.

Lekarze maja trudnosci z ustaleniem powiklan zwiazanych z choroba Jamesa M. Rozmowy z psychologiem wskazuja na posiadane cechy autystyczne,wylaczanie sie ze swiata zewnetrznego, calkowity brak skupienia uwagi na wykonywanych czynnosciach.

Ktoregos dnia James rozpoczal te gre. Zycie to jest teatr i on w to uwierzyl. Nic co z tego swiata nie jest prawdziwe, a wszystko co nie z tego swiata nie istnieje.

Praca z Jamesem polega na rutynie, istnieje bardzo niewielka mozliwosc przyswojenia wiedzy i praktycznych umiejetnosci droga tradycyjnej edukacji. Problemy z koordynacja ruchowa, niezdolnosc do analizy i prztwarzania informacji, totalny brak pamieci dlugoterminowej wykluczaja go z drogi transformacji. Praca fizyczna wydaje sie jedynym rozwiazaniem. Choc i tu sa watpliwosci. Wszelkie fizyczne prace wykonywane sa przez Jamesa bez jakielkolwiek motywacji, jesli jednak bardzo pragniemy odnalezc jakas motywacje to bedzie to motywacja wygrania w grze jaka jest zycie.

Haidron jest nowa przy stole. James przyglada sie jej z zaciekawieniem. Po kilku minutach jakajac sie zadaje konkretne pytanie: Are you going to marry me?. I choc wszyscy przy stole znaja to pytanie na pamiec, Haidron jest przerazona. Z poczuciem zagrozenia wycedza przez zeby:
- Ja mam meza.

James bez zazenowania radzi sobie z tym problemem:
I will marry you next life, Ok?

Haidron nie wie, ze James ozenil sie z wszystkimi kobietami w collegu i ze wszystkie kobiety to jego przyjaciele.

James je jak swinia i ma czeste krwawienia dziasel. Haidron ma odruch wymiotny, gdy patrzy na Jamesa.

[Imiona bohaterow za wyjatkiem Jamesa M. maja charakter przypadkowy]

Thursday, July 1st, 2004

.patrzylem jak sally rzezbi ksztalt polmiska, z jaka gracja przyglada sie uchu, jak postekuje lamiac ksztalt na pol, patrzylem jak glina zmienia konsystencje jak tetni cieplem i jak dymi sie od pieca.

.czasem mam wrazenie ze dostalem mandat za zycie.

.patrzylem jak Isabel karmi konie swiezym sianem jak glaszcze leb zrebiecia jak usmiecha sie usta w pysk, patrzylem jak czesze grzywe i jak wlosy leca.

.czasem mam wrazenie ze dostalem mandat za zycie.

.patrzylem jak Sara Jane polyka mus z jaka gracja oblizuje jezyk czerwononosa, patrzylem jak wymuskuje slowo przepraszam za kazdym razem przy kazdym razie.

.czasem mam wrazenie ze dostalem mandat za zycie.

.patrzylem przez mgle na mgle i we mgle bog wlepial mi mandat za zycie.

sally. arytmetyka kredki.

Sunday, April 25th, 2004

Ktoregos dnia z gliny ulepi siebie. Postac bedzie miala oczy, uszy, tulow, klatke piersiowa, nogi, a nawet usta. Ustami wypowie to co dotychczas niewypowiedzialne. Uszami uslyszy to co co nieslyszalne, nogami zawedruje do swiata, ktory nie istnial. Tulow pochyli nad grobem przeszlosci. To bedzie cud odnowy. To bedzie nowa Sally.

.To jest kredka. Kredka jest drewniana. To jest czarodziejska kredka. Kredka mozesz malowac. Do czego sluzy kredka? Do malowania. A co to znaczy malowac? Rysunki Sally wygladaja tak samo- nie wynika z nich nic oprocz gry kolorow i ksztaltow, nie maja przeslania, nie maja tla. Najczestsze kolory to czarny i czerwony. Najczestsze ksztalty to kola i prostokaty. Psychologowie doszukuja sie w tym calej gamy uszkodzen mozgu.

Najprostszym rozwiazaniem jest nadanie etykiety. Zdecydowalismy sie podzielic ludzi na tysiace kategorii, w ktorych sami sie pogubilismy. Czasem uslyszysz o dziecku autystycznym, ze niedorozwiniete. Ludzie zwykli tak mowic o osobach z Zespolem Downa, Aspergera, schizofrenikach i wielu innych osobach na marginesie normalnosci. Dla nich to czesto te same osoby- niegodne uwagi, zainteresowania, zrozumienia.

Sally zna kilka Bardzo Waznych Slow- happy, unhappy, milk, jam, muesle. Potrafi je odroznic z calego zasobu slow, ktore ja otaczaja. To wlasnie te slowa buduja swiat Sally. Sa jak codzienna rutyna. Przy stole Sally najpierw bierze do reki kubek z zimnym mlekiem, potem naklada sobie muesli , chwyta kromke chleba i z wyraznym wysilkiem smaruje ja dzemem.

Kredka ma kolor. Co to jest kolor? Kredka zostawia znak. Kolorowy. Sally zostawia po sobie znaki na kartce niesmiertelne.

Naukowcy stwierdzili, ze osoby autystyczne odgradzaja sie od swiata zewnetrznego tysiacem barier. Maja problemy z przystosowaniem sie do spoleczenstwa, z reguly nie biora udzialu w zyciu publicznym a nawet rodzinnym. Zyja we wlasnym swiecie pomiedzy fikcja a prawda. Zyja na granicy.

Sally lubi przebywac z Rowena. Rowena to najlepsza przyjaciolka Sally. Czesto sie wspolnie bawia, rozmawiaja, smieja. Sally lubi towarzystwo. Jej swiat jest wsrod ludzi a nie poza ich obrebem. Niektorzy mowia o Sally ze nienormalna. Jakas taka inna wsrod swoich. Niezaszufladkowana. Dziwna. Medycyna nie wyjasnia o co w tym wszystkim wlasciwie chodzi. Naukowcy spuszczaja ze wstydu glowy.

Kredka, Sally z wysilkiem dodaje nowe slowo do swojego zyciorysu.

Kazdy ma prawo do swojej kredki. Kazdy ma prawo narysowac swoje zycie we wlasnym kolorze i ksztalcie. Sally co tydzien zabiera rysunki do swojego pokoju i wiesza je na scianie. Niedlugo zabraknie sciany. Wiec ja zburzy.

Friday, April 16th, 2004

Paradoks codziennosci. Siadasz za biurkiem znuzony, przegladasz setki niepotrzebnych papierow, robisz notatki niewiadomopoco, obgryzasz paznokcie, tarmosisz slowa za uszy, slysza juz wiecej niz myslisz. Mam na mysli wszystkie wiersze, opowiadania, miniatury, szkice, zdaje sobie sprawe ze nie zaistnialyby, gdyby nie snop swiatla, ktory przeniknal do serca jak krew. Caly dzien przy obrobce szkla- wycinanie, polerowanie, lutowanie czesci metalicznych, uginanie sie pod ciezarem bolacych plecow, karku i rak. Obiad smakuje bardziej po godzinnej koncentracji na stojaco.
Deszcz tu i owdzie. Tu i owdzie chlod. Cisnienie niskie. Wiatr umiarkowany w przeciwnym kierunku. [Anne ma w sobie dusze na glebokosc dna]

Tuesday, April 6th, 2004

.masz, czlowieku, nogi po kolana, w górach, ramiona rozlozyste skrzydla, pióra szare, a w oczach kamyki z wodospadów, sosny w dloniach i laki we wlosach.

.masz, czlowieku, los na glowie i karku przestarzale kleski przedwczesne sukcesy wypalone radosci rozzazone smutki do granicy nawet albo ponad.

.masz, czlowieku, nienapisany zyciorys kropka w kropke nietkniety pauza w pauze przez dziurke od klucza.

masz, czlowieku, garnuszek, a w garnuszku wino, a w winie wiosne o czwartej nad ranem jednym haustem polykasz i caly zakwitasz w kwiaty.

.masz, czlowieku, masz co chciales.
.i jak.

Monday, April 5th, 2004

.pod skora zagniezdzily sie grudki ziemii z New Mills krzaki wrosly sie w ledzwie oczy zachlysnely sie obrazami bez tytulow, dwa fotoreportaze prawie gotowe do publikacji i juz wkrotce na stronie- troche tez o tworczosci Emily Bronte, Haworth i deszczowej piosence na sucho.
.strasznie duzo dzieje sie wokol, mysli nie nadazaja, spojrzenia ulatniaja sie,zielono i gdyby jeszcze tak w sercu.
.poczatek drogi z Jerozolimy na krzyz przez palmy sady i osady przez zdrady i milosci przez nienawisc i noc. i oby tak do dnia.
.odezwal sie syndrom haliny rzeczywiscie zaczalem pisac nekrolog. wiecej w plusquamperfectum. i jeszcze wstep do autobiografii na mokro: .anatomia ciala, fizjologia duszy, choreografia mysli. zakodowany tekst tylko dla wybranych i pod napieciem.
.listy od k.p. i k.n. matka o domu jak zwykle szaro i smutno. bankowe przepoje dopiero sie zaczely, a wkrotce wyprawa do hiszpanii- pili, xema, laura czekaja. a potem jak zwykle parszywe powroty.
.wieczorne kino domowe- komedia czego pragna kobiety. w roli glownej mel gibson. komedia na trzy czwarte gwidka.
.cisnienie wysokie. sok pomaranczowy na drugie sniadanie.

Monday, April 5th, 2004

.pod skora zagniezdzily sie grudki ziemii z New Mills krzaki wrosly sie w ledzwie oczy zachlysnely sie obrazami bez tytulow, dwa fotoreportaze prawie gotowe do publikacji i juz wkrotce na stronie- troche tez o tworczosci Emily Bronte, Haworth i deszczowej piosence na sucho.

.strasznie duzo dzieje sie wokol, mysli nie nadazaja, spojrzenia ulatniaja sie,zielono i gdyby jeszcze tak w sercu.

.poczatek drogi z Jerozolimy na krzyz przez palmy sady i osady przez zdrady i milosci przez nienawisc i noc. i oby tak do dnia.

.odezwal sie syndrom haliny rzeczywiscie zaczalem pisac nekrolog. wiecej w plusquamperfectum. i jeszcze wstep do autobiografii na mokro: .anatomia ciala, fizjologia duszy, choreografia mysli. zakodowany tekst tylko dla wybranych i pod napieciem.

.listy od k.p. i k.n. matka o domu jak zwykle szaro i smutno. bankowe przepoje dopiero sie zaczely, a wkrotce wyprawa do hiszpanii- pili, xema, laura czekaja. a potem jak zwykle parszywe powroty.

.wieczorne kino domowe- komedia czego pragna kobiety. w roli glownej mel gibson. komedia na trzy czwarte gwidka.

.cisnienie wysokie. sok pomaranczowy na drugie sniadanie.

Saturday, March 20th, 2004

Ech laki gwiezdne, ksiezyce swietlne, metna polano ze snu, ech, sie zrobilo sentymentalnie nagle, nagle sie zakrztusilo i przypomnialo sie, ze to juz dwadziescia siedem lat miklusz hasa sobie po ziemi jak rak nieborak albo jakis inny bosko nieboski chrabaszcz. A do tego sie przypomnialo ze sie urodzilo na Warmii, ze sie wychowalo przy kopcu z kartoflami i gnojem i tak jakos sie zrobilo. tak podniebnie jak nigdy.
i chociaz ten kawalek tortu wcale nie byl mikluszowi przeznaczony, pizza a la Kiev nie mikluszowi pisana to sie zjadlo i tort i pizze i sie oblizalo. oprocz anity sostaric nikt za bardzo nie zauwazyl ani dzisiejszych urodzin miklusza, ani owidiusza, ani sie nikt nie udlawil swietem, ani.
powrocilem do klimatow olsztynskich bo kiedys trzeba kiedys wrocic do domu, wkrotce duzo tematow lokalnych na stronie cernuusa , gdzie oprocz moich warminsko-mazurskich miniatur wiele tez i innych tekstow tylko czytac oceniac wchlaniac trawic przezuwac i rzygac
no i sie lezka w oku zakrecila niebieska lezka z bozego stoku, gdy sie przeczytalo o wiewiorkach na jednej ze stron internetowych bo przeciez duzo tez o wiewiorkach czyli eichhorn rowniez i na moich stronach.
a stachura na to wszystko kicha

Saturday, March 20th, 2004

zrosly sie rzesy
usta zamknely drzwi
po poreczy plynie marzanna
marcowa gwiezdna tratwa
rece wolaja do nog
nogi stoja na bacznosc
zeby sie smieja do sztachet
oczy jak szklanka kruche
szukaja snu

a potem
idioto
potem
dwadziescia siedem na karku
jak topór

alex czyli droga do greenhouse

Friday, March 12th, 2004

.uwaga, pomylily ci sie nogi, nie odwracaj slow do gory brzuchem, nie pien sie tak obrzydliwa slino, nie pytaj durniu, przeciez wiesz, nie dotykaj bo dostaniesz w morde, w cholere te wszystkie pierdolone twarze az niewiadomo co, ej, nie przeklinaj ej. droga do greenhouse mokra i sliska.

.ponad dziesiec lat temu odkryto gen odpowiedzialny za kruchosc chromosomu x, ktory pelni bardzo wazna role w prawidlowym funkcjonowaniu organizmu czlowieka. kobiety zazwyczaj posiadaja dwa takie chromosomy, mezczyzni jeden. mutacja genu, ktora zachodzi w mozgu czlowieka powoduje, szczegolnie u mezczyzn, problemy w rozwoju psychoruchowym, trudnosci w uczeniu sie, nadwrazliwosc sensoryczna, nagle powtarzanie slow, zdan, nadruchliwosc i nadpobudliwosc. osoby z syndromem choroby fragle x czesto zaliczane sa do spolecznosci autystycznej, mieszczacej w sobie cale spectrum zaburzen psychofizycznych.

.alex czyta gazete do gory nogami, przerzuca kartki w tempie sprinterskim, wzrok skupia na pilce noznej i rughby, gdy spiker cedzi przez zeby wyniki meczow alex az sika z radosci, podskakuje na kanapie, albo krzyczy przez mury lub smieje sie przez drzwi do innego swiata. potem wystarczy zapytac o kazdego pilkarza, kazdego strzelonego gola, kazda rozgrywke w ciagu najblizszego roku, a alex odpowie z profesorska powaga wiedzy, wykrzyczy wlasciwa odpowiedz, az trzescza pytania ze zlosci, az krzywia sie miny ze zdumienia i zazdrosc z niewiedzy.

.w poniedzialek o wpol do dziesiatej alex pedzi do ogrodu, lewy but na prawej nodze prawy but na lewej nodze, ej shet face, ej, wyrazy z rekawa jak reka te same pytanie pietnascie razxy w ciagu minuty,retoryczne, rece rzucaja sie na boki, twzrz w grymasie- alex, w tej chwili do greenhouse. i pojdzie. spusci glowe jeszcze kilka razy rzuci ci blotem w twarz, usiadzie w szklarni, przytuli policzki do szyby i rzucajac oczy w rozne strony bedzie myslal, myslal, myslal, taka dola. w koncu mu przejdzie.

.cechy fizyczne frigle X to wydluzona twarz, uwydatnione czolo, wysokie podniebienie,problemy ze wzrokiem, nieszczelna zastawka w sercu. czeste oznaki chorego zachowania to gryzienie rak, klaskanie, slaby kontakt wzrokowy. wg encyklopedii medycznych frigle X to jedna z oznak autyzmu.

.alex wysoki chudy dlugie rece i nogi mala glowa, okulary, blon wlosy, wystajace przednie zeby, slina w ustach mrugajace oczy, niestabilny wzrok. alex przegryza kazdy poranek tabliczka czekolady, pije sok ze swiezych owocow, ma obsesje na punkcie kota. oprocz pilki noznej, rugby alex kocha british telecom, podczas warsztatow plastycznych uzywa czerwonej i czarnej kredki obrysowujac kontury slow, nigdy nie narysowal zadnego przedmiotu. alex ma slepa wyobraznie.

‘Na początku lat 90-tych opracowano testy nazwane badaniami wiązań DNA. Badanie to wymaga analizy krwi wielu członków rodziny , jest kosztowne i pracochłonne ale daje 99% pewności diagnozy. Używając tej metody analizuje się określone części DNA w skład którego wchodzą geny FRM1. Gen ten ma powtarzający się kod CGG / C- cytozyna G- guanina G- Guanina/ o różnej długości u poszczególnych jednostek. To pozwala odróżnić ludzi mających syndrom kruchości chromosomu X od tych ,którzy go nie mają. Badanie to pozwala również zróżnicować stopień metylacji* genetycznej. Jeśli gen FRM1 jest aktywny to produkuje białko FRMP które jest niezbędne do prawidłowego rozwoju , jeśli nie jest aktywny nie produkuje FRMP. Podczas analizy DNA liczona jest ilość powtórzeń genu FMR1 i stopień metylacji. U osób ,które nie mają kruchości chromosomu X ilość powtórzeń kodu CGG jest mniejsza niż 45 i ten obszar DNA nie jest zmetylowany . U osób z kruchością chromosomu X ilość powtórzeń jest większa niż 200 i w tym opszarze DNA mamy do czynienia z metylacją co powoduje ,że nie jest produkowane białko FMRP co powoduje kliniczne objawy kruchości chromosomu X.’*

.nie kazdego stac na przeprowadzenie takich badan, nie kazdy wie, ze sa one mozliwe, nie kazdy ufa medycynie. Jeden mezczyzna na cztery tysiace i jedna kobieta na osiem tysiecy jest dotkniety/a/ lta choraba lub w przyszlosci jej doswiadczy.

.alex wcale nie jest wyjatkiem. alex rzuca slowa na wiatr a one wracaja.

*za: Biuletyn Polskiego Stowarzyszenia Terapii Integracji Sensorycznej.

Friday, February 27th, 2004

.drzwi otworzyly sie w poprzek drogi. glosy zaczely powoli uchodzic w sina dal. cisza przerazliwie piekla w twarz. niebo mialo kolor zgnilych sliwek. oczy same mowily dobranoc w pocie czola. nagle ogromny snop swiatla uderzyl cie w twarz. na policzkach stopily sie odlamki lodu.

.ktoregos dnia przestrzen pod stolem wydala sie zbyt ciasna. twarz ojca zbyt szorstka od miesiecznego zarostu. skrawek dywanu zbyt maly dla musztrujacego gniewu. ramiona zbyt wiotkie by utrzymac blat.

.bales sie bolu. najlepsza smierc bezbolesna. widziales wisielcow, ale od razu obraz pekajacych kregow zaciskal ci mysli. widziales topielcow ale obraz pekajacych pluc pozbawial powietrza. widziales nozownikow, ale obraz krwawiacych zyl zalewal ci usta.

.zbierales wiec pudelka po zapalkach i ukladales w stos. Zbierales pastylki na ostatnia godzine z przeznaczeniem na pierwsza dobe.cien przychodzil pozna noca. siadal na skrawku twojego lozka. przed oczyma migotaly ci jak w kalejdoskopie twarze i slowa, radosci i smutki, krzyk jak pomieszanie z poplataniem, wyroki ze banal zycie. z oczu plynela rzeka jak historia. poduszka pelna byla lez a lzy pelne pierza.

.nad ranem swiatlo przenikalo izbe i cien znikal. zasypiales pelen swiatla w plucach, zylach, kregach, ustach, oczach.

.rankiem odrywales suche lzy ze spuchnietych powiek.

* czasem myslisz ze swiatlocieniem gasisz zal

Wednesday, February 18th, 2004

.na placu grzybowskim przystanela. obejrzala sie. zwiazala wlosy w konski ogon. poprawila kolnierz w plaszczu. wytarla nos w przegup dloni. przeskoczyla kaluze. pogloskala bezpanskiego psa. uniosla brwi. poczula wiatr w sercu. nerwowo mlasnela jezykiem. upadla na beton.uderzyla sie o kant chodnika. struga krwi zmyla szarosc ulicy. strzal padl czternastego kwietnia tysiac dziewiecset czterdziestego roku.

.czekajac na rachel obgryzasz paznokcie do krwi. probujesz rozwiazac krzyzowke z magazynu dla szaradzistow. co kilka sekund przesuwasz dlon po kancie firanki. niecierpliwie parskasz i unosisz sie myslami po same niebo. sciskasz mocno szklanke herbaty, ktora dawno wystygla. wstajesz, krazysz wokol odswietnego stolu, uderzasz pieta o brzeg podlogi. marszysz czolo o brzeg palcow. czujesz wiatr w sercu. szyba w oknie trzeszczy od emocji az rozbija sie w koncu na tysiace kawalkow.

.czekasz na rachel.

.ona nie przyjdzie.

Monday, February 16th, 2004

[najpiekniejsz historie to niewypowiedziane historie]

dotknij, ziemia tez ma dusze, wewnatrz metafory metafora gladzi metafore po jezyku, D.N. przegryza fragmenty historii o Parzivalu, natretne mysli, drabina od piekla do raju, a potem slonce swieci po raz pierwszy inaczej

beth ciagnie za rekaw jak za jezyk nogi rwa sie do tanca isabel ma wyczucie rytmu, puls ziemi pulsuje w jej zylach

w swiecie publicznym i.s upublicznia sie i upupia gdzie sie podzialy wiersze z rekawa swieze, gdzie sie podzialy stare dobre malzenstwa pegaza, czarne chmury nad smolarek

[zapamietac- zanim podejmiesz decyzje daj sobie czas do jutra, a potem zastanow sie jeszcze raz i dlaczego jestes taki skapy?]

wydaje sie ze jestem w powaznych tarapatach to tylko cisnienie wysokie, temperatura siedem stopni w skali celsjusza wiatr umiarkowany z poludnia

Friday, February 13th, 2004

[dwa ostatnie dni stekanie w lozku zoladek kipi od bolu herbata ziolowa nie pomaga niebo ma kolor zgnilych truskawek myslenie nie wypala rece dretwieja jezyk placze sie w goraczce mocze nogi]

czekolada nawilza podniebienie kilka herbat mietowych w lozku a potem jeszcze chor anielski w jezyku staro-cerkiewno-slowianskim asia dzwoni numer nieznany pedza mnie modly w pole a potem kamila pe majaczy w myslach jak istotna zawierucha ciekawe czy to zrozumieja

lubie jak listy przychodza a one jakby na przekor nie ludzie pijani wokol spac sie jeszcze nie klade choc pora piatek trzynastego minal fart

[agenda na jutro- zadzwonic do biblioteki w manchesterze, wyprac ubrania kolorowe, wyprasowac koszule do teatru, zadzwonic do polski, hiszpanii i jeszcze gdzies, napisac list do kasi en usiasc odpoczac i zasnac]

temperatura osiem stopni cisnienie wysokie ksiezyc nisko

Monday, January 26th, 2004

Czesio, slynny wojownik o flaszke z Malborka twierdzi ze swiat jest jak gowno. Na oba dziala prawo wymiany.

Czesio mowi, ze w y m i e n i a l n e jest wszystko. Gdy Czesio kupuje wisniowke, wymienia cztery zlote na flaszke czerwonego plynu. Czerwony plyn wymienia zas na struge rzygowin, struga rzygowin wsiaka w ziemie uzyzniajac ja i ustepujac miejsca zielonym roslinkom. Prawo wymiany dziala wszedzie i we wszystkich dziedzinach zycia. Nie ma konca ani poczatku. Nie ma granic.

Prawo wymiany pocalunku za pocalunek, usmiechu za usmiech, zeba za zeba, uscisku za uscisk, slowa za slowo, spojrzenia za spojrzenie, milosci za pieniadze, pieniedzy za milosc, zycia za smierc, smierci za zycie.

Czesio wymienil ostatnio uszczelke w kranie, dzieki czemu kran nie cieknie. Witold, szanowany emerytowany nauczyciel wymienil stara, klasyczna laske na laske z Paragwaju, dzieki czemu zyskal uznanie wsrod staruszkow.

Czesiu, pijeczek z Malborka, dowiodl prawdy, ze wymiana to akt nieskonczony i nieskonczenie wymienny.

Wednesday, January 14th, 2004

.przejasnialo sie. konczylo sie nocne popoludnie. wstawal nowy dzien. sie nie pamietalo, jak dlugo sie szlo i ktoredy sie szlo (pewnie gora przez arboretum)do miejsca gdzie sie teraz stalo: za miastem, nad rzeka Huron, opierajac sie o pien nadbrzeznego drzewa, palac papierosa, nie myslac juz o niczym, nasluchujac pantareicznego plusku wody.*

.mowia, ze wszystko zaczelo sie od przydroznego kamienia. kamien mial ksztalt scietego stozka, wazyl niewiele. ktoregos dnia wyrosl mu przed stopami, wybuchl jak gejzer raniac mezczyzne kantem ciala. mezczyzna upadl na wznak. piasek zatkal mu usta. kaluza zachlysnela oczy. mowia, ze wlasnie wtedy wstapil w niego Szatan.

.mezczyzna mieszkal na skraju lasu. hodowal drob, mial maly ogrodek. nigd nie widzial oprocz niego zywego ducha. martwe duchy omijaly to miejsce z daleka.

.mezczyzna mial sen. w snie pojawil mu sie aniol i szepnal do ucha pare slow. mezczyzna wstal, skierowal sie w strone lasu, zniknal tam na jakis czas i pojawil sie wlokac za soba mloda brzoze. codziennie budowal z niej cos na ksztalt drabiny do nieba. im wiecej budowal tym dalsza byla droga do niebios.

.po kilku latach udalo mu sie jednak zbudowac drabine odpowiednio wysoka. oparl koniec o chmury i zaczal powoli wchodzic po mocnych szczeblach. meczyl sie i sapal, ale usmiechal sie. w koncu wspinal sie prosto do nieba. slonce razilo go w oczy.

.przy ostatnim szczeblu zawahal sie. podwinal rekawy koszuli. zmarszczyl czolo. przed nim byly drzwi. zdecydowal sie je jednak otworzyc. gdy otworzyl jedne, zaraz pojawily sie nastepne.

.w koncu otworzyl ostatnia furte do nieba. zdziwil sie gdy zobaczyl nicosc. pusta przestrzen wciagnela go wglab i udusila.

.nikt nie widzial wiecej mezczyzny. drabina rozsypala sie. niebo zachmurzylo sie. wiatr przybral na sile.

*Stachura E., Opowiadania, Czytelnik, Warszawa 1982, s.310