14/02/11

Na trasie z Polany do Czarnej samochody jeżdżą bardzo rzadko.  Od kiedy w Ustrzykach powstał wielki supermarket, ludzie robią zakupy raz na tydzień. Właściciele sklepów w Polanie stają na głowie, by przyciągnąć klienta. Ale wygrać cenowo z konkurencją nie są w stanie. Na trasie z Polany do Czarnej trudniej dziś też zatrzymać samochód niż dawniej. Czas oczekiwania zwiększył się o kilkadziesiąt minut, kierowcy ignorują wystawiony kciuk, mają do załatwienia swoje sprawy, w swoim życiu, na swoich regułach. Świat się zmienił, o wiele bardziej, niż sobie zdajemy z tego sprawę.

Jesteśmy szczęśliwcami, po półgodzinnym oczekiwaniu, siedzimy w samochodzie osobowym zmierzającym prosto do Czarnej. Kierowca nie jest zbyt rozmowny, szukamy tematów, które mogłyby stanowić jakiś wspólny mianownik, ale nic poza spostrzeżeniem, że góry wyglądają pięknie o tej porze roku i, że jest ładna pogoda, nie przychodzi nam do głowy.

Przez szybę zwiedzamy galerię bieszczadzką Barak, kupujemy przekąski w miejscowym sklepie spożywczym i przez przypadek trafiamy do piekarni w Czarnej, tej samej, która piecze chleb bez konserwantów polepszaczy; otwiera nam uroczy pan w kitlu tłumacząc, że to piekarnia, nie sklep.

Biblioteka w Czarnej nie czynna do odwołania, bar otwarty tylko w sezonie letnim. W cerkwi greckokatolickiej zastajemy zamknięte drzwi, robimy parę zdjęć na pamiątkę.

Autobusem do Lutowisk, pojazd męczy się i zipie próbując pokonać wzniesienia po drodze. W bibliotece gminnej szukamy rozrywki w Internecie, reperujemy okrojony budżet nadwyżką z lokat; Babilon to dobre miejsce dla głupich.

Autostop z Lutowisk do Czarnej między jednym a drugim autobusem. Ciekawa konwersacja o wilkach, niedźwiedziach, szlakach turystycznych, osobowościach Bieszczadów; rady mądre i przydatne- na każdy rozum. Potem do Polany po specjalnej cenie- późna kolacja, rąbanie drewna i grzanie myśli przy kominku.

Zapowiadają dziś mroźną noc. Szykujemy śpiwory i koc.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*