18/02/11

Przed północą wilki słychać najwyraźniej. Prześcigają się w krzyku na głosy, czasem tak dotkliwie podobne do wycia psów, że aż nie do rozpoznania. W sklepie z łańcuchami mówią, że wczoraj u Staśka zagryzły pięknego owczarka niemieckiego. A kilka dni temu w Stuposianach o mało nie pozbawiły życia kundla.

Kasza manna spadła mi dziś z nieba na śniadanie. Z kawałkami jabłka i banana smakowała wyśmienicie. Do tego szklanka soku z jagodami i przepis na szczęście gotowy.

W pobliżu kościoła rzymskokatolickiego przez przypadek natrafiam na lokalną osobliwość- dwadzieścia dwie sadzonki drzew ustawione w łuku, reprezentujące dwadzieścia dwa znaki horoskopu celtyckiego. Jest tu jodła, wiąz, topola, platan, jałowiec, sosna, wierzba, lipa, dąb, leszczyna, klon, orzech, jaśmin, kasztanowiec, jesion, śliwa, brzoza, wiśnia, buk, jarzębina, grab i jabłoń.

Dowiaduję się, że jestem Lipą. Cechuje mnie wytrwałość i niezależność, lubię wygodę i stabilizację, ale jeśli zajdzie taka potrzebna świetnie czuję się nawet w szałasie. Jestem spokojny, dyskretny i trochę lękliwy. Moimi największymi wrogami są znużenie psychiczne i fizyczne. Zadowala mnie całkowicie to kim jestem, co posiadam i z kim się przyjaźnię. Należę do osób wyjątkowo precyzyjnych i pomysłowych. Mam coś z Einsteina z jednej i z Asnyka z drugiej strony.

Lubię lipę, szczególnie jej zapach jej kwiatów i nektar, który przypomina mi dzieciństwo; kubek herbatki z lipy obowiązkowo na przeziębienie.

Einsteina cenię za wytrwałość, Asnyka za wrażliwość. Siebie- za obecność; rozrzucam ślady w rytm własnych kroków, żyjąc tu i teraz, w czasie, gdy innym brakuje czasu, w przestrzeni, gdzie innym brakuje miejsca.

Bieszczady dają mi moc przenoszenia Gór.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*