20/02/11

Gdy temperatura w Bieszczadach osiąga zero stopni Celsjusza, czas trwa w zawieszeniu. Wokół bezruch i milczenie. Ludzie czują się podirytowani i senni, zwierzęta nie mają pojęcia czy już szykować się na wiosnę, czy może zanurzyć się jeszcze we śnie. Chodniki są wtedy z reguły na tyle śliskie, że można złapać zająca, śnieg na tyle kruchy, że nie sposób ulepić bałwana. Słońce ma zaropiałe oczy; ślady na ścieżce topią się w kilka chwil. Niebo ma posiniaczony kolor, ziemia się krztusi od wody.

Na ulicy żywego ducha. Nawet psa z kulawą nogą nie uświadczysz.

Dla Jośka Arbeitmana, lokalnego stolarza, zaczynał się normalny dzień pracy. Po śniadaniu zabierał heblownicę i dłuta udając się do swojego warsztatu stolarskiego naprzeciwko domu. Spędzał tam całe dnie nie nadążając za zamówieniami, czasem nawet przeklinał los, że mu tak dobrze idzie interes, obrażając się na wolę boga. Pod wieczór szedł do restauracji Izaaka Eisa na kieliszek wódki i skarżył się biesiadnikom, że mu trzeszczą kości.

Lutowiska były kiedyś prężnie rozwijającą się miejscowością, gdzie odbywało się dwanaście jarmarków rocznie, podczas których handlowano głównie wołami wypasanymi na połoninach. W miasteczku istniały restauracje i karczmy piwne, ukraińskie spółdzielnie Chrystyjans’ka Tarhovla i Jednist’, młyn wodny, fabryka mebli, tartak parowy, towarzystwa kredytowe, rozlewnia wody sodowej.  Swoje warsztaty mieli liczni rzemieślnicy, wśród nich garbarze, kuśnierze, płóciennicy, sukiennicy, pasamonicy, cieśle, szklarze, fiakierzy, kowale, kamieniarze. Działała też łaźnia oraz hotel.

Dziś wszystkie te rzemiosła zaliczyć można do zawodów ginących. Ostatni szewc zmarł w Lutowiskach w 1974, a krawiec w 1989.

W niedzielę po południu Lutowiska wyglądają jakby nigdy się nie obudziły ze snu.  Na starym greckokatolickim cmentarzu ktoś zapalił znicz. Płomień wierzga na prawo i lewo, tańczy w rytm narzucony przez wiatr. Stare, kamienne nagrobki przewracają się o zaspy śniegu.

W domach na wzgórzu świecą ekrany płaskich telewizorów, kobiety oglądają seriale, mężczyźni wiadomości. Ludzie zbliżają się do świata jednym przyciskiem pilota. Próbują wmówić sobie prawdę, że są jego częścią.

Za oknem wilki szykują się na randkę w ciemno.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*