16/03/11

W środę ożywia się plac przed ratuszem w Ciężkowicach. To dzień jarmarku przyciąga tłumy handlarzy i wieśniaków, przestrzeń pełna jest gwaru i towarów, okazja do zrobienia tańszych zakupów czy po prostu czas spotkania się z niecodziennymi znajomymi.

Miejscowi kupują głównie warzywa i owoce, bo świeże i nieskażone, przyjezdni za pieniądze ze sprzedaży płodów rolnych zaopatrują się w nowy sprzęt gospodarstwa domowego, dzieciaki mają uciechę z tanich słodyczy; próbuję znaleźć coś dla siebie- kapcie za dziesięć złotych pasują jak ulał.

Po jarmarku sprzedawcy spotykają się w restauracji galicyjskiej, na symbolicznym piwie, przeliczają zarobione złotówki, czasem klną, bo utarg marny, ci którym się poszczęściło stawiają kolejkę. Mietek robi obchód, daje cynk, gdzie poluje policja, bo stróże prawa uwielbiają środy, zatrzymują wtedy kilka razy więcej nietrzeźwych kierowców niż w inne dni tygodnia. Kierowcom z restauracji galicyjskiej z reguły się udaje, bo maja Mietka, który za dyszkę gwarantuje szeroką drogę bez niespodzianek.

W lokalnej bibliotece chłopcy oglądają w internecie fotografie nagich modelek, uszy im się czerwienią na widok kształtnych zadków i obfitych piersi. Kopiują obrazki na przenośne dyski i w pośpiechu opuszczają pomieszczenie, wymieniając między sobą porozumiewawcze spojrzenia.

Ostatni autobus do Tarnowa odjeżdża pusty, pozostawiając za sobą smugi dymu i ciemną przestrzeń miasta. Gwiazdy bawią się dziś w chowanego, a księżyc się spóźnia.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*