18/03/11

Z małej chmury duży deszcz. Płaczą nawet przydrożne kamienie. Ludzie tłumią radość przez łzy. Sprzedawczyni w warzywniaku, rodowita góralka z okolic Nowego Targu, pociesza, że po południu wyjdzie słońce. Jak Boga kocha.

Samotna wizyta w kościele Św. Andrzeja. W księdze parafialnej zostawiam ofertę : Oddam swój Krzyż w dobre ręce. Wśród świętych i błogosławionych piszę kolejną część Ewangelii wg św. Nędzarza. Cisza, ze nawet myśli zawieszają się w próżni.

Potem wędrówka szlakiem ciężkowickich przydrożnych kapliczek. Odbicie drogi w twarzy świętych zaklętych w drewno i kamień. Kontemplacja życia, krok po kroku, w towarzystwie Madonn i Jezusów; nawet outsider porzucony przez ludzi ma swojego Anioła.

Na rynku rządzi pan Stasio, donośnym chrypliwym głosem kłóci się ze sobą o rozbitą butelkę wódki, próbuje ocalić coś z wypadku, ale alkohol zdążył już wsiąknąć w ścieżkę. Młodzież na przystanku autobusowym śmieje się do rozpuku, zakonnice tylko się uśmiechają, nie szukając zaczepki.

Nieopodal przekupki próbują sprzedać przechodniom majtki za pół ceny, prosto z Ukrainy lub Chin, nikt się jednak nie kwapi dziś do zakupów; pogoda pod psem.

Młoda, zgrabna szatynka wytypowała trójkę w lotka, za wygraną zamierza pójść do kosmetyczki, pieniędzy starczy w sam raz na manikiur. Starszy pan, który nie wygrał ani złotówki zazdrośnie spogląda na kobietę, że też takiej lasce pan Bóg szczęście daje.

Ciśnienie niskie, słowa się nie kleją, ptaki straciły głos.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*