22/03/11

Wróżka mówi, że dzięki Neptunowi wchodzącemu do mojego znaku przełamię lody i odnajdę swoją drogę. Nareszcie zacznę żyć pełnią życia i korzystać ze wszystkich jego uroków. Świat stanie przede mną otworem, a marzenia rzeczywistością. Poprawią się moje stosunki z partnerem, w pracy czekają mnie same dobre wiadomości. Wszystko, w co się zaangażuję przyniesie pożądany efekt, nic dodać nic ująć.

A więc przyszła wiosna, na razie tylko w gości, ale kto wie, może zadomowi się u nas na dłużej. Kilkoro uczniów z miejscowego liceum zrobiło sobie spóźnione wagary, przyjemnie z pożytecznym łącząc zalety wyprawy do Skamieniałego Miasta.

Na ławeczce przed kościołem od godziny siedzą dwie kobiety i buzie im się nie zamykają. Od czasu do czasu przerywają swój dialog cierpkim śmiechem, parokrotnie próbują się żegnać, ale natłok tematów nie puszcza dalej niż na krok. Zazdroszczę im potoku słów, od godziny milczę, nic nie potrafi mnie przyciągnąć do karki papieru, nawet tabletki na koncentrację i masa tematów do opanowania, przeżucia na ciepło.

Jestem chyba jedynym ateistą w Ciężkowicach. W niespełna czterotysięcznym miasteczku w niedzielę odprawianych jest pięć mszy, świątynia za każdym razem wypełniona jest po brzegi, ulice zaparkowane samochodami do ostatniego miejsca, a po liturgii gwar większy niż w dzień targowy. Tak, Ciężkowice to zdecydowanie wyjątkowa przestrzeń, otoczona prawie czterdziestoma przydrożnymi kapliczkami, nawet legendy pozbawione są tu bezbożności, w każdej dobry Bóg i zły Szatan jakby się zmówili w historii i wybrali to miejsce dla siebie.

Słońce świeci dziś mocno i pewnie, parę odważnych dziewczyn odkryło ramiona, gotowe na wiosenną opaleniznę. Pozwoliłem sobie dziś również i ja na odrobinę ekstrawagancji- zgoliłem brodę, wąsy i głowę. Czuję się więc wyjątkowo łyso. Jak nigdy przedtem ani potem.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*