23/03/11

Od kilkunastu dni godzinami przesiaduję w bibliotece, ona patrzy na mnie wykrzykując z siebie znaki zapytania, ale nie odważy się zapytać. Codziennie robi mi miejsce przy regale z romansami, żeby mi się dobrze płynęło w sieci, ale boi się usłyszeć odpowiedź.

Czy to nie dziwne, że pojawiłem się tu znienacka, trochę przypadkowo i bez zapowiedzi? Skąd się wziąłem i kim jestem? Czego szukam na tym końcu świata o tak wczesnych porannych godzinach? Czy nie muszę wysłać dzieci do przedszkola, albo szykować się do pracy? Nie mam jakichś innych obowiązków, czegoś bardziej poważnego do roboty niż przesiadywania w bibliotece i gapienia się w ekran komputera, albo szperania w starych rocznikach ziemi ciężkowickiej?

Codziennie decyduje się przełamać barierę ciekawości, ale za każdym razem, gdy mnie widzi, jakaś siła zamyka jej usta. Układa wtedy własne historie, tłumaczy sobie, że jestem na urlopie, że podoba mi się okolica i interesuje mnie przeszłość tego miasta. Może nawet dopuszcza do siebie myśli, że pracuję na wyższej uczelni i jestem w trakcie realizacji projektu, szukam klucza do obrony pracy doktorskiej albo dyplomowej. Zdarzają się i takie dni, kiedy traci wszelką nadzieję w to, ze jestem kimś, podejrzewa, że jestem bezrobotny lub bezdomny i przychodzę do biblioteki, bo mi się po prostu nudzi. A może jestem w trakcie poszukiwania pracy, ale tego nie wie, nigdy nie odważyła się spojrzeć mi przez ramię.

W końcu nie wytrzymuje, szuka pokątnie odpowiedzi kim jestem, wśród przyjaciół i znajomych, wierzy, że świat jest mały i ktoś musi wiedzieć kim jest ten obcy człowiek w jej rodzinnym mieście. Po tygodniu odkrywa, że mieszkam na ulicy św. Andrzeja, piszę książkę, odpoczywam po półrocznej wyprawie do Indii i zbieram materiały do tekstów o okolicy.

Od tego czasu mówi więcej i częściej, śledzi moje notatki z przeszłości i sprawdza, jak mi idzie. Już nie dręczą ją ani pytania, ani odpowiedzi, ma odwagę rozwiać wątpliwości na miejscu, nie szuka potencjalnych historii ani nie ma złudzeń.

Gdyby nie sprzątaczka ze schroniska wszystko mogłoby się inaczej skończyć.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*