25/03/11

Pisze, że nie ma gdzie mieszkać, choć stara się mieszkać godnie, nie ma za co żyć, chociaż notorycznie awansuje, nie wie, gdzie się obudzi jutro i czy nadal będą przy niej jej koty. Jest artystką, ma za sobą wiele literackich spotkań, prowadzi rubrykę w piśmie kobiecym, wygrywa konkursy poetyckie i należy do ZLP. Życie jak na ironię losu.

Szukam punktu zaczepienia, jakiejś kładki między jednym a drugim światem, potrzebuję silnej decyzji i prostych rozwiązań. Generowanie pomysłów wymyka mi się spod kontroli, na nic burza mózgów, techniki motywacyjne dają w łeb. Wszystkie drogowskazy wydają się dwukierunkowe, a ja naiwnie szukam piątej strony świata. Jutro po raz kolejny zmiana czasu, o godzinę krótszy scenariusz życia, znowu spóźnię się na własny spektakl i będzie po ptakach.

Ksiądz radzi rekolekcje, a ja czuję, że mam je na co dzień. Kontempluję rzeczywistość przez pryzmat chodnika, chcąc nie chcąc wszyscy jesteśmy chrystusami. Dzielić się krzyżem jest trudniej niż chlebem, za mało mamy odwagi, by żyć.

Optymizm każe mi się śmiać i gwizdać na wszystko, żyć z dnia na dzień, czerpać energię ze słońca i wiarę od boga, pozwolić sobie na odrobinę zapomnienia, dać sobie spokój, pójść na całość. Najlepiej od zaraz. Przyszłość jest u i teraz.

A ona, głupia, ma to wszystko na języku.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*