03/04/11

Spacer do Kąśny Dolnej, pod słońce i za rękę. Niedzielne popołudnie w Parku Paderewskiego, obiad w restauracji w Ciężkowicach. Rosół i barszcz czerwony smakuje znakomicie, naleśniki z serem i pieczarkami na długo żegnają uczucie głodu. Rozmowy o sprawach wielkich i przyziemnych, pomysły na życie wcale nie są proste.

Zostawiam ślady na ścieżkach i wąskich dróżkach, żal mi będzie wyjeżdżać z tego miejsca; zdążyłem się z nim zaprzyjaźnić, poznać wzdłuż i wszerz. Nauczyłem się nazw ulic na pamięć, rozpoznawać ludzi po głosie, wiem, gdzie można kupić najtańszy cukier i najlepszą rzodkiewkę, gdzie najlepiej zjeść i gdzie lepiej nie wchodzić, bo niesmacznie i drogo. Bezbłędnie jestem w stanie podać godziny niedzielnych nabożeństw i odjazdów autobusów państwowych i prywatnych busów. Mógłbym założyć jednoosobową informację turystyczną, rysować mapy okolicy dla zagubionych turystów i dokładnie określić położenie każdej przydrożnej ciężkowickiej kapliczki.

Dopisuję kolejne miejsce na liście małych ojczyzn- to punkty na mapie, do których się wraca nie tylko z ochotą, ale i z miłością, które na trwałe zapisują się w duszy, jak blizny. To udomowiona przestrzeń, wewnątrz cudzego świata.

Z drugiej strony trzeba czasem odejść, by poczuć pełnię powrotu. Jak marnotrawny syn doświadczyć cudownego nawrócenia.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*