Strzępy życia, strępy dzieciństwa

Sposób,w jaki przyszedłem na świat nie był niezwykły. Niezwykła była pierwsza reakcja na nową rzeczywistość. Pełna rozpaczy i przerażenia. Utkana z Krzyku.

Fragment dzieciństwa spędziłem w piwnicy z kartoflami. W ciasnej norze przeszedłem inicjację seksualną. Do dziś noszę w sobie zapach ziemi, kartofli i waginy B. Gdy piwnica runęła pod ciężarem czasu i grzechu, często włamywałem się do innych piwnic z kartoflami. Czerń mniej raziła w oczy niż światło.

Fragment dzieciństwa spędziłem pod stołem. W dzień służył on jako maleńki pokoik do zabawy, w nocy schronienie przed pijanym ojcem. Ściany mojego domu przesiąkały łzami, krzykiem i nocą.

Fragment mojego dzieciństwa spędziłem w lesie. Uwielbiałem się w nim gubić, uwielbiałem jak mnie szukano wtedy zawzięcie, jak krzyczano, a ja nie odzywałem się, bo to, że stałem się obiektem zainteresowania połowy wsi, sprawiało mi frajdę.

Fragment mojego dzieciństwa spędziłem na śmietnikach. Zawsze uważałem, że ludzie często zbyt pochopnie podejmują decyzję o pozbyciu sie wielu rzeczy. Choćby białego niedźwiedzia- figurki z gliny, którą trzymam w pamiątkowym kartonie.

Fragment mojego dzieciństwa spędziłem w oddalonej 7 kilometrów od mojej wsi cerkwi. Był to właściwie stary zabytkowy kościół ewangelicki, który z powodów kolein losu zmienił właściciela i zaczął służyć na początku miejscowym pijaczkom udając melinę, później przemianowano go na świątynię greckokatolicką. W tej cerkwii narodziło się zainteresowanie ikonami. Choć ikonostas Nowosielskiego, który miałem okazję oglądać przez wiele lat, do dziś nie zachwyca mnie ani nie wzrusza.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*