Znowu jest jakieś Niebo

Na początku czujesz ten zapach. Kanapki z serem, kanapki z salami, kanapki z kurczakiem. Potem widzisz napierający na Ciebie tłum. Nie próbujesz się bronić, bo po co, z tłumem przecież nie wygrasz. Uciekasz do słońca podziemnymi kanałami. Jak Anioła ciągnie Cię pod pułap Nieba. Już prawie dotarłeś na szczyt… Pałacu Kultury i Nauki.

W metrze rozmawia matka z córką, córka przeziębiona, matka osłabiona. Parno dzisiaj jakoś. Pot miesza się z zapachem wody kolońskiej i perfun nie pierwszego gatunku.

Chińczycy sprzedają majtki, shorty i biustonosze. Przymierzają nieliczne dziewczyny. Wydzielone tekturową zasłoną miejsce świeci więc pustkami. Tonie w pustce.

Lwy przed Pałacem Namiestnikowskim wciąż nieruchome. Grzywy zapaskudzone ptasimi odchodami głaszczą dziewczynki, które zgubiły się w czasie wycieczki po Starym Mieście.

Zapowiadają cyrk na Polach Mokotowskich. Będzie cyrk na placu Unii Lubelskiej. Motocyklista potrącił … kota.

Oglądam z Julią M. i Jarkiem T. spacer po europejskich, chyba?, burdelach na kanale telewizji- nie powiem jakiej- bo oskarża mnie o kryptoreklamę. Pachnie spermą i śluzem.

Znowu jest jakieś Niebo.

Ps. Spotykam Asię. Klasię.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*